SZYMPANS Z ŻABĄ W TLE !
Gra wstępna Jedną z lekcji zacząłem tak: „Opiekowałem się kiedyś 90-letnią kobietą. To była końcówka jej życia, siedziałem z nią godzinami i chcąc nie chcąc, obserwowałem. Najczęściej leżała na boku z podkurczonymi nogami, z dłońmi wpuszczonymi między uda. Tak ją zapamiętałem. Jakiś czas potem wybrałem się do zoo i zatrzymałem się przy szympansie zamkniętym w obszernym akwarium. Tłumy dzieci pukały w szybę, by szympans łaskawie zwrócił na nie uwagę, ale ten był apatyczny. Bez życia leżał na boku z łapskami wpuszczonymi między kończyny. Przypomniał mi moją staruszkę. Boże, pomyślałem, jak on dużo ma z człowieka”. To był wstęp. Już złapałem ich na haczyk historyjki, teraz wykonam następne posunięcie: rozdaję tekst z gazety o książce P. Singera pt. „Wyzwolenie zwierząt”. Artykuł, który pokazuje szowinistyczny stosunek człowieka do zwierzęcia.
Po co? Czemu ma służyć obrana przeze mnie taktyka? Proste: - zaczynam lekcję, sugerując temat i wzbudzając emocje grupy. Nie będą mieli beznamiętnego stosunku do tekstu, który za chwilę wezmą do ręki - stwarzam kontekst dla artykułu; ten kontekst jest w moim wydaniu często osobisty, ale uczeń przywołuje analogiczne sytuacje z własnego życia i dzięki temu może przeżyć tekst silniej - człowiek lepiej zapamiętuje narrację niż logiczny wywód, dlatego wpisanie tematu w historyjkę sprawia, że będzie on lepiej zapamiętany - efekt najważniejszy: zainteresowanie ucznia. Praca z uczniem niezainteresowanym jest jak podnoszenie zbyt ciężkiego kloca.
Rekonstrukcja Kolejnym etapem jest rekonstrukcja treści tekstu. Sprawdzam, ile uczniowie pamiętają i jak zrozumieli. A więc pytania: Gdzie i kiedy rzecz się dzieje? Kim są bohaterowie? Dlaczego tak a nie inaczej postępują? Etc...
Jednak nie trzymam się niewolniczo tekstu: – odwołuję się do skojarzeń – dopuszczam dygresje, sam zresztą w nich celuję. Pilnuję, żeby dygresja nie przerodziła się w dywagację (tj. wywód, który utracił związek z tematem). Dbam, by od dygresji powrócić do wątku głównego – opuszczam nawet ważne rzeczy, jeśli rozmowa zbytnio się przeciągnęła i za chwilę przestanie być atrakcyjna. Boję się, żeby nie zamęczyć tematu. Chciałbym, żeby z omawianym tekstem łączyły się pozytywne wspomnienia.
Przesłanie Czy ktoś pamięta felieton Sławomira Mrożka, w którym naukowiec puszy się, że posiadł całą wiedzę o żabie? Pokazuje jej prawą kończynę, lewą, jej płuco i żołądek. Rozłożył żabę na czynniki pierwsze. Ale... czy to jeszcze jest żaba?
Mam w pamięci tę anegdotę, gdy prowadzę lekcję. Pilnuję się, by analizować tekst, zachowując umiar i zdrowy rozsądek. Bo cóż z tego, że uczeń zrozumie czytankę na wylot, wyłapie wszystkie personifikacje i aluzje, jeśli na samo wspomnienie przeczytanego dzieła żołądek będzie mu podjeżdżał do gardła? Tak bawmy się żabą, żeby jej nie zarżnąć!
Staszek Dutka nauczyciel języka polskiego znany jako felietonista „Kujona Polskiego” („Lektury belfra Staszka”)
|
|
|
|
<< powrót
|