Piotr Pacewicz Walka o sprawiedliwość
Tak naprawdę w akcji „Szkoła z klasą" od trzech lat namawiamy szkoły, by było w nich więcej mądrości, sensu, ognia i miłości. Wszak jedną czwartą życia spędzają dzieci - nasze dzieci! - w szkołach. Chcielibyśmy więc, żeby szkoły uczyły rozumieć świat i dlatego na początku roku rzuciliśmy hasło „lego" czyli czytania ze zrozumieniem. Chcielibyśmy, żeby uczyły się myśleć - krytycznie, precyzyjnie, twórczo - więc potem było „cogito".
Czas na „ago" - działanie społeczne. Szczególnie potrzebne, gdyż polskiej szkole - po wprowadzeniu egzaminów zewnętrznych - grozi wyścig szczurów i kucie pod testy. Wyjdzie z tego niejedna sprawność, ale nie będzie ani prawdziwej mądrości, ani tym bardziej ognia i miłości, bo testy są jak zimne ognie - błyszczą, ale nie grzeją.
Chcielibyśmy, żeby w szkole z klasą dzieci dowiedziały się, że ofiary tsunami w Azji czy głodne dzieci w Bieszczadach czekają na nasze współczucie i pomoc, ale także tego, że można zadbać o najbliższy przystanek, bo to kawałek naszej „małej ojczyzny".
To wszystko nauczy je miłości i odpowiedzialności za świat. Pomoże - jak pisze mistrz Owsiak - „uczynić ten pierwszy krok, krok związany ze śmiałością, zaradnością, powiedzeniem sobie - to ja decyduję o tym, czy chcę to robić" (tekst na s. ....). Pomoże dziecku czy nastolatkowi wyjść z wąsko rozumianej roli ucznia, który ma się tylko uczyć i ewentualnie wybrzydzać na szkołę.
Któregoś dnia klasa mojego 12-letniego syna zorganizowała protest, bo odebrano im szafki na buty. Skandowali: „Oddajcie szafki!", rysowali plakaty, negocjowali z dyrekcją. Szkoła okazała się mądra, nie zdołowała młodych, poważnie potraktowała ten malutki przejaw „ago".
Trzeba było widzieć ten ogień na twarzy syna! To była jego pierwsza walka o sprawiedliwość.
|