Jeżeli nie szkoła, to kto?

Jeżeli nie szkoła, to kto?

 

Szkoła jest środowiskiem złożonym: bardzo młodzi ludzie plus rodzice i nauczyciele. W naszej szkole staramy się uczy współpracy tych trzech - jak mówimy - stanów. Służą temu instytucje szkolnej demokracji: rada szkoły czy sejmu. To ułatwia uczniom angażowanie się, a nam zachęcanie ich do tego.

Dzieci robią wiele na rzecz naszej szkolnej społeczności, ale wychodzimy też na zewnątrz. Od dwóch lat współpracujemy z kilkoma szkołami na wsi. Odwiedzamy się wzajemnie, nasi zabiegają, by załatwić im oprogramowanie, a nawet komputery. Mali uczniowie ze szkół wiejskich przyjeżdżają, często z pierwszą wizytą, do Warszawy, mieszkają w naszej szkole i domach naszych uczniów.

Jedna z klas opiekuje się domem małego dziecka, m.in. posprzątali tam teren. Kiedy zorientowali się, że niemowlęta śpią w tetrowych pieluchach, zorganizowali zbiórkę na pieluszki jednorazowe. A na święta - prezenty od św. Mikołaja.

Święta to w ogóle dobra okazja. Inni uczniowie ruszają z przedstawieniem do klubu seniora. W zeszłym roku zorganizowali choinkę dla dzieci uchodźców mieszkających w Polsce.

Uczymy wrażliwości na innych. W szkole są miejsca zarezerwowane dla dzieci uchodźców, np. czeczeńskich. Z góry mówię rodzicom, którzy chcą umieścić w szkole dziecko, że na to pójdzie część czesnego.

Po tragedii w Biesłanie uczniowie wystosowali list-protest przeciw polityce dorosłych, przeciw Światu, w którym takie rzeczy się dzieją. Przetłumaczyli  go na wiele języków, zebrali podpisy i wysłali do ambasad.

Tegoroczne święto szkoły będzie pod hasłem „Wielość, która nas wzbogaca”. Poznamy kulturę Czeczenii, Ukrainy, Białorusi, Japonii i Wietnamu. Nasi uczniowie - przedstawiciele każdego z tych krajów - zostaną ekspertami w tym projekcie.

Działanie społeczne to nasz podstawowy cel. Jeśli szkoła tego nie nauczy, potem będzie za późno.

 

Krystyna Starczewska,
 twórczyni i dyrektor „Bednarskiej" - I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego i Społecznego Gimnazjum nr 20 w Warszawie