Odpowiedzialność za cierpienie koni
Co roku kilkadziesiąt tysięcy koni wyjeżdża z Polski w transportach na rzeź. Najczęściej do Włoch, bo Włosi lubią koninę. To 2,5 tys. kilometrów podróży, w trakcie której konie cierpią z braku powietrza, wody i odpoczynku, ranią się, czasem tratują na śmierć.
Na punktach granicznych czekają obrońcy zwierząt, którzy prośbą, groźbą i przekupstwem usiłują skłonić transportowców do dania zwierzętom przewidzianego prawem odpoczynku, napojenia ich, czasem uśpienia konających zwierząt.
Dlaczego transportuje się żywe konie? Bo są tańsze niż transporty mięsa, które jest w UE obłożone podatkiem VAT.
W Polsce od lat akcję przeciw transportom prowadzi Klub Gaja z Bielska (www.klubgaja.pl). Zebrali już ponad 500 tys. podpisów pod petycją o zakaz takich transportów. Przekazują je marszałkowi Sejmu. Wykupują też konie przeznaczone na rzeź. W akcji „Zbieraj makulaturę, ratuj konie” bierze udział kilkaset szkół. Pieniądze idą na wykup koni i na ich utrzymanie w schroniskach.
Angielska organizacja VIVA wywalczyła już zakaz okrutnych transportów koni w Wielkiej Brytanii - akcję wspierał eks-Beatles Paul McCartney. Od 2000 r. VIVA działa w Polsce (www.viva.org.pl).
Transportów na razie nie zakazano, ale działania organizacji pozarządowych odniosły skutek: liczba transportów zmalała, do ustawy o ochronie zwierząt wprowadzono przepisy dotyczące humanitarnych zasad transportu.
es
Hania Otffinowska, 15 lat
W akcję w obronie koni wywożonych na rzeź angażuję się, ponieważ porusza mnie i przeraża to, w jaki sposób są one traktowane podczas transportu. Uważam, że każde stworzenie ma prawo nie tylko do życia, ale i do godnej śmierci. Nawet osoba, która nie interesuje się końmi, nie może pozostać obojętna w obliczu tak straszliwej krzywdy. Jak powiedział Lis w „Małym księciu”: „Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś”.
Nie możemy dopuścić, by zwierzęta, które od lat wiernie służą człowiekowi, swoje ostatnie chwile spędzały w strachu, bólu i cierpieniu!
|